Słuchaj, panie. Ja to tak widzę. Dzielny Ryszard zaskakuje niczego nie podejrzewającego hucpiarza zamaszystym ruchem ręki, która, nie taka znowu lekka, postanowiła zdjąć hełm i cisnąć nim z nieludzką siłą. Przeciwnik, jak nazywa go autor naszego komiksu, zostaje powalony. Widok przezawabny, bowiem zwija się teraz z bólu niczym małe dziecko, bezwładną ręką szukając swojej maczugi. Trzeba pogratulować bohaterowi sprytu i inwencji własnej. Nie tylko nasz bandzior został sponiewierany, ale równie skutecznie - o Bogowie, dajcie mi siłę, bo imienia tego nie zdzierżę - Tuptusia. Leży biedak nieprzytomny w trawie. Ryszard, oszołomiony swoim niespodziewanym zwycięstem, postanawia zawrócić do karczmy i napierdolić się porządnie niczym księciuniu. - No, fajrant! - stwierdził z ulgą - Teraz ulżę sobie za dwóch!